When I first saw them, I thought of portals to another world.
Old doors standing among meadows and fields suddenly ceased to be ordinary doors. In the landscape of Janowo, they felt like passages between parallel realities. On one side was the outside world from which I had arrived. On the other was a place that, with every passing moment, became harder to define.
Perhaps that is why this motif affected me so deeply. My own journey into Janowo also began by stepping through an invisible door. A single unplanned decision to follow a signpost and discover what lay beyond.
The rest came naturally.
Old doors standing among meadows and fields suddenly ceased to be ordinary doors. In the landscape of Janowo, they felt like passages between parallel realities. On one side was the outside world from which I had arrived. On the other was a place that, with every passing moment, became harder to define.
Perhaps that is why this motif affected me so deeply. My own journey into Janowo also began by stepping through an invisible door. A single unplanned decision to follow a signpost and discover what lay beyond.
The rest came naturally.
Gdy zobaczyłem je po raz pierwszy, pomyślałem o portalach do innego świata.
Stare drzwi, stojące pośród łąk i pól, nagle przestały być zwykłymi drzwiami. W krajobrazie Janowa jawiły się niczym przejścia między równoległymi rzeczywistościami. Z jednej strony rozciągał się świat zewnętrzny, z którego przybyłem. Z drugiej, miejsce, które z każdą chwilą coraz trudniej było zdefiniować.
Być może właśnie dlatego motyw ten wywarł na mnie tak silne wrażenie.
Moja własna podróż do Janowa również zaczęła się od przekroczenia niewidzialnych drzwi. Od jednej, nieplanowanej decyzji, by podążyć za drogowskazem i odkryć, co kryje się dalej.
Reszta przyszła sama.
Stare drzwi, stojące pośród łąk i pól, nagle przestały być zwykłymi drzwiami. W krajobrazie Janowa jawiły się niczym przejścia między równoległymi rzeczywistościami. Z jednej strony rozciągał się świat zewnętrzny, z którego przybyłem. Z drugiej, miejsce, które z każdą chwilą coraz trudniej było zdefiniować.
Być może właśnie dlatego motyw ten wywarł na mnie tak silne wrażenie.
Moja własna podróż do Janowa również zaczęła się od przekroczenia niewidzialnych drzwi. Od jednej, nieplanowanej decyzji, by podążyć za drogowskazem i odkryć, co kryje się dalej.
Reszta przyszła sama.